|
LEGENDYO WĘŻU I FUJARCE (Opawica, Pielgrzymów)W połowie drogi z Opawicy do Pielgrzymowa stoi figura Matki Boskiej z XVIII wieku. Wg legendy, gdy był tam jeszcze las, obozowało w nim trzech czeladników. Jeden z nich strugał piszczałkę. Gdy ją wypróbował i wydał z niej piękne dźwięki, zwabił węża, który ukąsił jednego z czeladników z śmiertelnym skutkiem. Pewna opawicka kobieta kazała postawić w tym miejscu statuę Matki Boskiej z Dzieciątkiem. MATKA BOSKA OPAWICKAW przepięknym barokowym kościele klasy zerowej w Opawicy, nad wejściem do zakrystii wisi stary obraz Czarnej Madonny, o którym opawicka kronika kościelna podaje następującą legendę: W 1706 roku baronowa Anna Sedlnicka na Lenarcicach i Opawicy, ciężko chora na suchoty, dowiedziała się od wiedeńskich lekarzy, że pozostał jej jedynie miesiąc życia (miała tylko 38 lat). Pojechała do Kamienia Śląskiego, aby przed śmiercią pożegnać się z rodziną, a następnie do Opawicy, gdzie zobaczyła zgliszcza spalonego kościoła na wzgórzu, a nad nimi postać Czarnej Madonny. Głęboko poruszona pojechała do Częstochowy i przywiozła stamtąd do Opawicy obraz Czarnej Madonny. Ponieważ baronowa Sedlnicka cudownie wyzdrowiała, biskup ołomuniecki ukoronował Madonnę na Królową Opawicy i Gór. Z Pragi do tego obrazu pielgrzymowało pieszo około 5 tysięcy osób, aby prosić Czarną Madonnę o zatrzymanie epidemii w ich mieście. Przynieśli ze sobą Praskie Dzieciątko, które do dziś stoi w opawickim kościele w szklanej szkatule. Anna Sedlnicka żyła 76 lat. Zbudowała z małżonkiem dzisiejszy kościół w Opawicy, przecudnie wyposażony, na którego złocenie zużyto 17,5 kg złota. 30 lat po epidemii tyfusu nastąpiła cholera. Pewnej wdowie zachorowała 16-letnia jedynaczka. Gdy umierała, matka o 2.00 w nocy poszła do kościoła, uklękła i zaczęła się modlić do Czarnej Madonny o pomoc dla córki. Około 5.00 rano usłyszała czyjeś kroki. Była to córka, którą leżącą w łóżku nawiedziła jakaś pani i ją uzdrowiła. 1.06. 1997, opowiedział pan Jan Ganczarski z Opawicy. CZARNY ORNAT (Opawica)Opawica to wieś przy granicznej rzece Opie, u stóp Gór Opawskich. Stoi tu kościół klasy zerowej z pięknymi malowidłami na suficie. Namalował je Maciej Lasser z Tyrolu. Kościół ufundował właściciel Opawicy baron Sedlnicki, którego zamek stoi 2 kilometry stąd, w Lenarcicach, po stronie czeskiej. Jeden z Sedlnickich został biskupem wrocławskim, ale używał życia, miał odmienne zdanie od papieża i papież kazał mu odejść. Sedlnicki opuścił więc Wrocław, wyjechał do Berlina i tam przeszedł na protestantyzm. Kiedyś ludzie z Opawicy w krypcie kościelnej znaleźli kilka starych ornatów, wśród nich jeden czarny, żałobny. Odtąd używał go opawicki ksiądz i podejrzanie często zaczęli umierać we wsi ludzie. Odkryto potem zapis w księdze, że biskup Sedlnicki przestrzegał przed użyciem czarnego ornatu. Zmieniali się księża i przybył nowy proboszcz, któremu spodobał się czarny ornat. Zaczął go używać. Znów umierali ludzie, a jeden nawet zginął w wypadku samochodowym. Opawiczanie uprosili księdza, aby już nie używał tego ornatu. POMOCNA DŁOŃ (Opawica, Radynia)Chłop z Opawicy często pił, a do kościoła od dawna nie chodził. Razu pewnego wracając grudniową nocą z Radynii do Opawicy wpadł do kamieniołomu wypełnionego wodą, nie mógł się wydostać i zaczął zamarzać. Od razu wytrzeźwiał, a jego wzrok padł na oświetlony przez księżyc wysoki drewniany krzyż. Zaczął się gorączkowo modlić, czego od dawna nie robił i błagał Boga o ocalenie i obiecywał poprawę. Nagle ujrzał przed sobą postać, która podała mu dłoń i wyciągnęła z lodowatej wody. Grudzień 1998, opowiedział Jan Ganczarski z Opawicy |
Produced by POZYTYW |